księga gości


2012
marzec
styczeń
2011
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2009
grudzień
październik
sierpień
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń






ucieklam-z-raju


.
Z tęsknoty pisze się wiersze.
Pisało.
Dziś z tęsknoty pisze się głupoty.
Piszę.
Enter. Enter. Enter, enter, enter.
Jakie to proste.
Zapomniałam już, jaki świat jest piękny, kiedy świeci słońce. Jak pięknie słońce może odbijać się w czyichś oczach.
Byłam tam już. I świat miał się skończyć, słońce nigdy nie świecić.
A świeci, przysięgam, świeci słońce!
Jeszcze wszystko naprawimy, jeszcze każdą myśl będę wplatać w Twoje rzęsy i układać każdy lęk między Twoimi palcami. Jeszcze mi zagrasz swoją muzykę. Jeszcze dotkniesz mnie. Dotkniesz. Jeszcze zadrżę pod Twoim dotykiem i otworzę się, i rozbłysnę światłem gwiazd. Słońca. Dla Ciebie. Jeszcze będę dla Ciebie.

2012-03-11 08:35:32 skomentuj (0)
.
Jest zimno. Herbata jest gorąca. Moja sukienka granatowa.
Nie widziałam dzisiaj nieba, nad miastem zawisła gęsta mgła, oblepiając czule szare gzymsy i gubiących się gdzieś między kroplami ludzi.
Miałam dzisiaj pewną myśl. Myśl, którą warto się dzielić. Myśl ważną, wartościową. Taką wręcz mądrość życiową, objawienie.
Niestety, już zdążyłam zapomnieć.
Uśmiecham się, bo wiem, że niebo wisi mi nad głową, choć nie zawsze je widać. Bo niebo nie spada na głowę, nawet kiedy świat się wali.
Jestem kobietą. A kobiety strasznie tęsknią. Kobiety tęsknią zimnymi dłońmi, tęsknią pustką w oczach, tęsknią czerwienią ust. Kobiety tęsknią najbardziej w deszczowe, zimne wieczory. Kobiety umierają z tęsknoty każdego dnia. Więc śpiewają i tańczą, i uśmiechają się, i czasem nawet płaczą.
Jestem kobietą. I mam złamane serce. I nie bardzo wiem, co mi jest, z medycznego punktu widzenia nie istnieje takie schorzenie. Serce jest mięśniem, nie można go złamać.
Mam złamane serce.
Na szczęście na to się nie umiera.

2012-01-19 20:48:54 skomentuj (1)
.
Czekałam. Czekałam, wierzyłam, ufałam, nie traciłam nadziei. Przyszła. Niespodziewanie, nie wiadomo skąd, nagle, zawróciła w głowie.
Przyszła.
Niełatwa, łamiąca serce, rozdzierająca.
Przyszła nie w porę, nieproszona, nie mogła zostać.
Odeszła.
Odeszła nie w porę, znienacka, zabierając ze sobą moją godność.
I myślałam, że umrę. Myślałam, że nie da się znieść takiego bólu, bólu prawie namacalnego, bólu, który odczuwa się w każdej zapracowanej komórce organizmu, bólu, który prawie smakuje się na języku.
Nie umarłam. W zasadzie moje zdrowie nie ucierpiało nawet w najmniejszym stopniu. Słyszę moje serce, więc jest tam wciąż, chyba nawet nie zauważyło, że coś się stało - leży tam, za mostkiem i pompuje krew w tętnice jak gdyby nigdy nic; jak to w ogóle możliwe?
I nigdy nie zapomnę jego ciemnych rzęs, które kładł na policzkach, kiedy mnie całował. I nie zapomnę jak mrużył oczy i przygryzał wargę, i uśmiechał się lekko. Nie zapomnę jego dłoni na moich włosach, jego szeptów, jego ciepłego oddechu. Ani tego jak świetnie prowadzi samochód i jak ciężko było się z nim dogadać.
Na moim ciele na zawsze pozostaną opowieści, które wysnuł spod swoich ust i zapisał szyfrem pocałunków.
I będę wierzyć, ufać, nie tracić nadziei. I patrzeć w przyszłość, w niebo, w słońce. I będę.

2012-01-11 15:17:07 skomentuj (0)